Dżibril

DŻIBRIL – moje wyśnione psie dziecko, spełnione marzenie, miłość i ból bez granic.

Dżipek urodził się jako pierwszy, pojawił się i wiedziałam, że to TEN, od pierwszych minut wiedziałam, że to miłość mojego życia.
Dżipek rodzi się pierwszy. Przy nim mama Ginka uczy się macierzyństwa. Pojawia się taki złoty, taki anielski. Jak na szczeniaczka jego sierść jest długa i ma delikatne loczki. Złote loki – czy mogło być inaczej? Musiał mnie zauroczyć. Jedno uszko ma rozcięte na końcówce, cudne to i urocze. Mój, mój ci on.
Rośnie taki idealny. Smukły, średniego wzrostu, lekki, z przejmującym spojrzeniem jasnych oczu. Jest odważny i towarzyski. Bystry i mądry. Posłuszny i przyjacielski. Szkolimy się, zaliczamy wystawy od małego, rozwijamy zdolności.
Czy Wilczak idealny może istnieć? Z pewnością nie. W każdym razie nie za długo. W wieku 10 miesięcy mój aniołek najada się resztek kości, dziurawi sobie jelita i umiera na zakażenie. Zabieg mu nie pomaga.
Odchodzi w ciągu 1.5 doby, z zaskoczenia, absurdalnie, niewybaczalnie. Można tylko wyć…
Potem, przez lata, serce nie chce drgnąć do nikogo. Dżipku, czy czekasz gdzieś tam na mnie?