WILCZAKOWE WSPOMNIENIA czyli AMBER

WILCZAKOWE WSPOMNIENIA
Chciałabym zachować wiele chwil przeżytych z Amberkiem. Chciałabym je złapać i zatrzymać. Nie wrócą już miesiące szczenięce ani wiek dorastania. Ile mogę utrwalam zna zdjęciach, ale to tylko momenty, nie oddają klimatu, nastroju sytuacji. Więc dla własnej pamięci, dla ponownego przeżycia wspólnych chwil i jeśli kogoś to zaciekawi to i dla Was. Nasze ważne momenty i zwykłe życie codzienne. Żaden kryminał, po prostu Amber i ja.

WILCZAK TEŻ PIES czyli wspomnienia i wrażenia

 

Jaki to zimny dzień! Grudzień 2002. Strasznie wieje i można zamarznąć. Tam w cieple przy kominku czekają na nas 2,5 tygodniowe szczeniaczki, a my zażywamy „spacerku”. Wracamy ze szronem na włosach, tylko psy szczęśliwe. W czyściutkim legowisku wilczyca matka i sześć małych JUŻ piesków. Uszka ich to maleńkie, na 1 cm wypustki, łapki jak u niedźwiadka, ale oczka właśnie się otworzyły, więc już widać że żyją, że coś czują, że coś sobie myślą! Sześć owłosionych klusek – ale tylko jedna będzie moja. No to która? A właściwie to który. Psiaki są małe, malutkie. Można je ułożyć na ręce i przytulić i ukołysać. Ale nie wszystkie! Jeden wyraźnie nie chce być przytulany. To zostały dwa ( są trzy suczki i trzy pieski). Jeden znowu jakiś ciemny. Puszek zupełnie brązowy. Czy to będzie TEN ? Przymierzam na ręce, przytulam – pofikał, popiszczał i …zasnął. I tak już śpi i śpi. Mały wie gdzie mu dobrze więc po co dalej szukać. Ale jeszcze zobaczymy. Jest jeszcze kilka tygodni, trzeba sprawdzić charakter, nastawienie do ludzi itp. Ale wrażenie pozostało i siedzi w głowie…

**************

Przyszedł styczeń więc czas po pieska! Mają już 6,5 tygodnia i są takie ruchliwe. O tym ciemnym to nie mogłam zapomnieć przez całe te tygodnie. Ciągle mi było mało nowych zdjęć i opowiadań. Że np ten ciemny to tylko do kuchni ucieka, żeby z Gospodynią siedzieć i smakołyki wypraszać. Że w kuchni to ma strategiczną pozycję przed piecykiem, a w wolnych chwilach bawi się cebulą, czosnkiem i ziemniakami. Wreszcie widzę je znowu! Mają już po pięć kilo i wydają się takie duże. Ciągle tylko śpią albo ganiają po całym domu. Wilcza mama chodzi i sprząta, bo brudzą co chwilę. Zawsze któryś jest w ruchu. Zaczepiają starsze psy i zaciekawione obwąchują nowych ludzi. Jako pierwsza jestem po szczeniaka więc do końca mogę wybierać. A to jest takie trudne… Na szczęście serce i rozum wybrały razem – oczywiście ciemny Bursztynek, przyjazny, kontaktowy, wiecznie uciekający z legowiska do kuchni, czyli – Amber. Czwarty z miotu, nie żaden macho od przepychania się łokciami, mniej dominujący. Decyzja zapadła, tylko jak go złapać i zamknąć w koszyku? Pakuje do auta wielki wór karmy, z wrażenia zapominam o papierach, jeszcze piesek został. Bardzo chętnie przychodzi, ale jaki robi hałas gdy go wciskać do koszyka! Taki miałam ambitny plan. Piesek pojedzie w koszyku, nie nabrudzi, ciepło, bezpiecznie… Tylko jak wytrzymać to Piiii ? Ostatecznie maleństwo ląduje u mnie na kolanach, oczywiście zaraz zasypia i nie odzywa się już przez całą drogę do Poznania. Nie ma go całe trzy godziny. W Poznaniu okazuje się że piesek jednak żyje, i to bardzo 🙂

**************

Pewnie widzieliście jak szczeniaki witają inne psy, szczególnie wyższe i starsze? Pamiętacie te przyjaźnie machające kitki, te łyse brzuszki „wywalane” do góry, a może nawet trochę posiusiane? Okazuje się że tak być nie musi! U nas w domu jest już pół roczny dobek , całkiem już duży i pewny, że w domu rządzi 🙂 Przyjeżdża 6,5 tygodniowy szczeniak, wchodzi do domu i… zamiast sikać i ukorzyć się trochę ten mały szkrab wywala zęby na dobka!!! Po prostu skandal! Dobek nie wierzy. Podchodzi ponownie, próbuje małego przewrócić na plecy – zapomnij! Mały wściekły rzuca się z zębami na dobka. Tego już dobek nie wytrzymuje, dociska małego do ziemi, zęby „latają” , a nam puszczają nerwy. Chwilowo pieski będą siedziały osobno.

**************

Po przyjeździe Amberek trochę pobiegał, zwiedził dom, pobawił się chwilę i właściwie to już by poszedł do domu 🙂 A tu tyle obcych, jakieś nowe psy, nowe otoczenie – ale jedną rzecz rozpoznał! Kuchnia – miejsce jego szczenięcych wycieczek jest wszędzie podobna, a już najlepsze miejsce przed piecykiem jest prawie identyczne. No więc usiadł sobie przed piecykiem, taki sam jeden na świecie i zaczął wzywać resztę stada ałuu! ałuu! zgubiłem się!!!

**************

Nasza pierwsza noc 😉 W myśl mądrych książek pies od początku ma swoje legowisko i tam śpi. Najlepiej w korytarzu. A co jeśli piesek cały czas piszczy? Oczywiście trzeba być twardym i przeczekać. Kiedyś się zmęczy. Jakoś nie miałam siły sprawdzać po ilu godzinach się zmęczy. Wsadziłam go do koszyka – legowiska (zamknięty jak do wożenia kota), postawiłam obok łóżka i… nadal był pisk! Ale to nie tylko zwykłe piszczenie. To zawodzenie, wycie i piszczenie razem! Po długim czasie i wielu manewrach osiągnęliśmy porozumienie. Jeśli spałam z ręką w koszyku NA AMBERKU wtedy była względna cisza. Tak na 3-4 godziny. To już coś! Trochę można pospać 🙂

**************

Co zrobić jak weekend się skończy i trzeba będzie iść do pracy? Zostawić Amberka w domu z dwoma psami? Trochę za dużo ich w jednym miejscu 😉 Zamknąć na osiem godzin do klatki, a może wyrzucić na mróz do budy? Oczywiście najlepiej jest go zabrać ze sobą :))) Zwykle to nie takie proste, ale na szczęście Mama (czytaj szefowa) jest tolerancyjna (dzięki Mamo!), a do firmy są dwa wejścia, więc ostatecznie Amber do piątego miesiąca życia chodzi ze mną do pracy. Większość przychodzących tam po kilku minutach pyta: „Macie tu kota?” Gdy wszyscy wychodzą z pokoju Amberek zaczyna kwilić, piszczeć, miauczeć… jak się da. Ale to i tak nic. Po kilku miesiącach zaczyna szczekać! Wtedy ląduje najpierw w korytarzu, a niedługo potem w domu już na stałe.

**************

Jest taki mały a tyle w nim siły i ciekawości świata! Od pierwszych tygodni codziennie przynajmniej godzinę spędzamy na spacerze. Jest zima, pełno śniegu. Amber uwielbia śnieg! Szaleje w głębokich zaspach, rozkłada się i turla jakby wogóle nie czuł zimna. Fascynują go spadające płatki, każdy dźwięk, każda gałązka. Wspaniale jest go obserwować!

**************

Chodzi za mną jak pies! Od początku wie kto jest jego nową „mamą”. W lutym przyjeżdżają Amberka Hodowcy – cieszy się jak szalony. Doskonale ich pamięta i aż siusia ze szczęścia. Ale na spacerze wie kogo się trzymać 🙂 Najbardziej cieszy się na inne Wilczaki i próbuje za nimi zdążyć. Jego prawdziwa psia mama już go nie lubi. Ma dość nieciekawą minę na sam jego widok.

**************

Codziennie jeździmy razem samochodem. Od pierwszego dnia przez ponad trzy miesiące, dzień w dzień. Po czasie daje to dobry efekt – Amber bardzo chętnie jeździ autem. Ale na początku… Dobrze że do pracy mamy tylko 10 km, bo Amber przez miesiąc całą drogę śpiewa. Wydaje dźwięki na granicy wytrzymałości ludzkiego ucha :-/ Czasami te 10 km udaje się nam zrobić w 10 minut. Ten pies dodaje nam skrzydeł!

**************

Wcale nie chciał zjeść Królika, tylko się pobawić! Najlepiej w gonito. Królik jakoś nie czuje klimatu. Jakiś mało zabawowy. Pacyfikuję Amberka i odtąd w pokoju Królika psisko siedzi na smyczy. Nie ma gonienia! Po kilku miesiącach jest już prawie dobrze, a po roku Królik może siedzieć Amberkowi (jak śpi) na plecach, a Amber ledwie spojrzy. W pokoju jest też Szynszylka – lubi siedzieć na czymś – po roku przyzwyczajania siedzi spokojnie na łapach Amberka (jak Amber leży), tuż przy jego głowie. Amber nawet okiem nie mrugnie. Znowu te natręty nie dają się wyspać!

**************

Po szczepieniach można już zacząć „kształcenie”. Amber ma trzy miesiące więc zaczynamy od psiego przedszkola. Podstawowe komendy opanował już w domu, na placu ma ćwiczyć najważniejsze – przychodzenie na zawołanie. To straszne tak stać i czekać i wołać, gdy inne pieski są już przy właścicielach! Na szczęście są w grupie takie psiaki, które przychodzą jeszcze później. Ćwiczenia idą Amberkowi dość ładnie, po dwóch miesiącach podstawowy zakres ma opanowany, ale ile to wymaga cierpliwości!!! Całe dwa miesiące walczymy z przywołaniem, w końcu udaje się. Przychodzi!

**************

Oprócz ćwiczeń z posłuszeństwa bardzo ważna jest socjalizacja. Zabawy w przedszkolu uczą Amberka prawidłowych zachowań z psami. Wreszcie wie że starszym należy się szacunek, że wypada pokazać brzuch lub się posiusiać. Pierwsze lekcje psiej etykiety dostał od naszego dobka. Aster nauczył go że ma kłaść się na plecy i że nie wolno pokazywać zębów.

**************

Najlepsze relacje ma Amber z innymi Wilczakami. Wyraźnie rozpoznaje z daleka, że to jego rasa i cieszy się jak głupi. Jako 3-miesięczny maluch szalał na strychu z Fany, raz nawet „udało mu się” położyć ją na łopatki 😉 Teraz jako starszy zwykle podporządkowuje się innym Wilczakom. Nie prowokuje konfliktów, woli ustąpić. Najlepiej reaguje na „wujka” Boltona. Urządza wokół niego dziki taniec radości, z uszami położonymi przypada na łapy i już nie wie jak pokazać jak bardzo go kocha 🙂

**************

W pewnym momencie przestałam lubić spacery. Pojawiły się dwa problemy. Pierwszy to taki, że piesek robił się głuchy absolutnie jak widział innego psa (i to pomimo ćwiczeń na psich lekcjach). Biegał też za ludźmi, za innymi zwierzakami – słowem za wszystkim co się ruszało. Drugi – to koszmarne wyszukiwanie najgorszych smrodów i pożeranie ich. Amber oczyszczał okolicę na wyścigi z Asterem, powinien dostać medal od Zakładów Oczyszczania Miasta 🙁 Tak więc przez jakiś czas musiał chodzić na smyczy. Na szczęście z obu tych problemów wyrósł ( no czasami mu się przypomni)

**************

Amber ma zadatki na dobrego nauczyciela. Bardzo szybko nauczył resztę psów w domu, że w ogrodzie jest znacznie ciekawiej jak się kopie dziurę. Zawsze potrafi wybrać najlepsze miejsce. Nie trawnik tylko miękką ziemię na rabatce z kwiatami. Jak trzy psy się do niej zabrały, powstawała dziura na pół metra przez chwilę. Okazało się że nasz ogród nie nadaje się na razie do puszczania psów luzem.

**************

Najlepsze zabawy to wspólne szarpanie sznurem albo pogoń za czymś co ucieka. Szarpanie jest idealne kiedy jest zimno lub za mokro na spacer, a przecież pieska TRZEBA zmęczyć, żeby nie szalał w domu. Po 15 min zabawy sam idzie spać 🙂 Ale najbardziej lubię zabawę piłką. Amberkowi nie nudzi się biegać po całej kuchni za piłeczką. Jednak od początku, od pierwszego tygodnia, zawsze zabawa jest na długiej smyczy i za każdym razem jak rzucę piłkę i Amber ją złapie – wołam go i ciągnę za linkę. Oczywiście szybko kojarzy, że piłkę trzeba przynosić, ale nie zawsze chce. Wiem że kiedyś będę uczyć go prawdziwego aportowania, więc nie ma mowy o uciekaniu z piłką! Na koniec może ją dostać do zagryzienia. A jaka jest frajda jak „piłka” da się „obrać ze skóry”!!! Wtedy polowanie jest całkiem udane.

**************

Ciekawa jest reakcja „stada” na nowego psa. Po pierwszych ustalaniach pozycji, Ava i Aster przestają Amberka zauważać! Na spacerach biegają i podgryzają się jak zawsze, a mały Amber lata za nimi i chce się dołączyć. Przez kilka dni go „nie widzą”. Później są już najlepszymi kumplami, jeden za drugim poleci w ogień, zawsze się wspierają w przypadku zagrożenia. Bawią się, biegają, gryzą, szaleją… aż do czasu jak zaczną dojrzewać. Wtedy trzeba znowu poukładać pewne sprawy :-/

**************

Ava nieźle nam pomogła w wychowaniu szczeniaków. To ją głównie gryzą po łapach, ją ciągną za uszy i ogon. Ona je myje, pilnuje i broni. Ava chyba trochę myśli że to jej małe, bo nie odchodzi od Amberka na krok (tak samo wcześniej było z dobkiem). Ava potrafi niesamowicie delikatnie bawić się ze szczeniakiem, różnice widać gdy po roku już bez pardonu gryzie się z Amberkiem i tarza po łące. Ava jest suczką bardzo miłą i łagodną, jednak zdarzyła się taka sytuacja kiedy obca suczka weszła do domu a Ava ruszyła do ataku. Nie myślałam że coś Avę sprowokuje. Ale przecież pod nogami plącze się małe wilczaste…

**************

Od początku wszyscy mnie ostrzegali, że będą kłopoty jeśli w domu będą dwa psy (chłopaki!). Na te poważniejsze kłopoty to czekałam prawie rok, a wcześniej to zdarzały się inne – śmieszne. Amber jako mały sisiek często był przyczepiany w domu, żeby nie biegał i ciągle nie siusiał. Aster musiał jakoś pokazać że nie zgadza się na drugiego samca i tam gdzie Amber był przyczepiony, tam zaznaczał sikaniem – bezczelnie podnosił nogę w domu i sikał, a to już nie sikanie szczeniaka! Miałyśmy więc różne kąty pooblewane 🙁 Ale to jeszcze nic. Mała sikawka Amber nie może być gorszy. Piękne, miękkie legowisko Astera upatrzył sobie jako idealne miejsce do robienia kupki! No to rewelacja. Jeden sika, drugi robi kupę w domu. Ach te chłopaki!!!

**************

Jeszcze nie minęło pół roku życia Amberka a już jedziemy na wystawę. Na pierwszy raz wypadła Bydgoszcz. Podróż jest pełna atrakcji bo jedziemy pociągiem, a w dodatku do naszego przedziału wsiada 8 czy 10 małych dziewczynek z opiekunką. Amber nie jest zachwycony, ale grunt to socjalizacja szczeniaka 🙂 W Bydgoszczy spotykamy się z Amberka Hodowcami i przyjaciółmi Margo i Przemkiem, no i z ukochanymi suczkami – Jolly i Belką. Na wystawie Amber bardzo się podoba zwiedzającym, ma masę zdjęć i nowych „znajomych”. Poznajemy tam m.in. Karolinkę, z którą potem pojedziemy do Czech. Na ringu Amber radzi sobie przyzwoicie i byłoby wszystko ok, gdyby nie te nerwy… Dla mnie jest to niezły stres, ciągle myślę czy dobrze pobiegnie, czy nie warknie na sędzinę, czy pozwoli się zbadać. Na szczęście wszystko się udaje i można się odprężyć. Amber pierwszy raz widzi tyle psów i zachowuje się nieźle. Każda następna wystawa to dla niego dobra lekcja posłuszeństwa, socjalizacji i oswajania z tłumem. Dlatego warto jeździć na wystawy, szczególnie jak pies jest młody. A jeszcze uczy się przyzwyczajania do dotyku obcej osoby i stania, czyli cierpliwości. Potem jeździmy jeszcze na dużo wystaw…

**************

Amber widzi obrazy w telewizji! Widzi, słyszy i kojarzy. Reaguje na psy i konie. Oczywiście nie merda ogonem, tylko szczeka. Bardzo się denerwuje (głównie jako mały) jeśli zobaczy lub usłyszy psa (szczekanie) lub konia (reaguje też na odgłos biegu koni). Kiedyś przy okazji jakiegoś programu artystycznego Amberek „zdenerwował się” bo usłyszał stepowanie – brzmiało to faktycznie jakby biegły konie, no i sobie pokojarzył. Nie dziwiłoby mnie to tak bardzo, gdyby nie fakt, że nasz drugi pies Astuś, całkowicie telewizję ignoruje ( mądrzejszy pewnie). Nigdy nie patrzy, ani nie reaguje na dźwięki (na te z ulicy za to bardzo). Najśmieszniej jest jak Amber coś usłyszy lub zobaczy w TV, pobudzi się, szczeka, a Aster nie wie co jest grane a też chce się dołączyć i pomóc. Zaczyna też szczekać i pędzi do drzwi albo okna zobaczyć na co ma szczekać :)))

**************

Jak już pisałam w wieku 5 miesięcy Amber zaczął zostawać sam w domu. Od początku wiedziałam, że nie będzie cały czas z psami – wtedy dużo trudniej zachęcić go do kontaktów z ludźmi. Znowu stanęłam przed dylematem: klatka w domu czy buda na tarasie? Klatka ma swoje plusy – pies nie załatwi się pod siebie, więc uczy się wstrzymywać, klatkę można postawić tam gdzie są inne psy – wtedy mały nie jest sam i chętniej zostanie, no i ponieważ jest w domu to nie muszę się o niego bać. Ale buda też ma zalety – jeśli się załatwi na zewnątrz, to sprzątania jest mniej, piesek od początku uczy się siedzieć w miejscu gdzie ma być docelowo (jak ja jestem poza domem), no i nie jest tak gorąco jak w domu. Próbowałam obu wersji. Wygrała buda. Dobrze, że mam wyrozumiałych sąsiadów – przeczekali trudny czas. Amber uparcie piszczał i płakał, trwało to dobre kilka miesięcy. Długo nie chciał zostawać sam. A jak „pięknie” wył 😉 Ale jak większość problemów i ten minął. Teraz budę bardzo lubi (zawsze tam chowa się z kością) i czasem nawet zostaje w niej na noc ( jak w domu robi się za ciepło).

**************

Gdy Amber miał 8 miesięcy postanowiłam rozruszać go trochę na weekendowym kursie Agility. Jedziemy więc razem z Mamą i całym stadem: Aster, Ava i Amber. Kurs odbywa się we Włocławku, poznajemy przemiłą treserkę Dorotę – gospodynię placu i żywiołową Kasię Darowską – mistrzynię Agility – wzór niedościgniony 😉 Kasia prowadzi zajęcia z pasją. Widać, że żyje tym sportem, że kocha i rozumie psy, chce nas nauczyć i zarazić entuzjazmem. Omawia wszystkie elementy toru Agility, pokazuje ze swoimi psami – ukochanymi belgami, jak to się robi. Próbujemy najpierw pojedyncze elementy, potem cały tor. Oswajamy psy z wysokimi kładkami, z huśtawką. Z naszej bandy najlepiej radzi sobie Ava, Niczego się nie boi, biega szybko i chce biegać! Aster też chce – szczególnie za piłką – ale boi się wysokości i „nóżki mu latają”. Jest szybki i skoczny i uważnie patrzy na gesty rąk. Amber najchętniej skacze przez przeszkody. Biega za smakołykami, za piłką gorzej. Trochę też boi się kładek, ale bardziej nie pasuje mu że ma się kłaść przy schodzeniu z przeszkody (Np palisady). Nie chce i już! Jednak większość toru pokonuje chętnie, uczy się tunelu i slalomu. Kasia uświadamia nam jak często robimy błędy prowadząc psa, a potem dziwimy się że źle zrobił. Drugiego dnia ćwiczymy trudniejsze układy przeszkód – najpierw uczymy się jak pokonywać je bez psów, żeby się nie pogubić. Potem próbujemy to zrobić podobnie razem z psem. Widać że pieski mają dużą frajdę. Agility to świetny sport – niestety wymaga dobrej kondycji nie tylko od psa. Po tym kursie Amber bardzo grzecznieje – dostał dobrą lekcję posłuszeństwa i pracy z człowiekiem.

**************

Amber to taki typ, że facetowi innej rasy nie odpuści, ale „kobietom” zawsze ustąpi. Szczególnie jeśli to jego przyjaciółka. Od małego zaprzyjaźnił się z prześliczną białą pirenejką Undi. Najpierw szaleją razem w psiej szkółce, potem na spacerach. Często jeżdżą razem na wystawy, składają też sobie wizyty w domu. Undi zawsze jest dla Amberka bardzo surowa przy przywitaniu. Pomiata nim totalnie, gryzie go i wciera w asfalt. A on robi się zaraz taki malutki, pokorny. Najśmieszniejsze, że Amber chyba to lubi. Zawsze szaleje na widok Undi, zostało mu to do dzisiaj 🙂

**************

Z Undi wiąże się też pewien problem wychowawczy u Amberka. Dość często chodzimy na spacer z Kasią i Undi, a Amber popisuje się przed dziewczynami na różne sposoby. Najgorzej jest między pół roku a rokiem – Amber nie potrafi normalnie iść na spacer – MUSI iść pierwszy albo… ciągnie tak że ręce odpadają. Koszmar! To że ciągnie z czasem koryguję kolczatką, nie ma rady, inaczej będę fruwać, ale jak oduczyć go żeby tak nie krzyczał? Jak już nie może ciągnąć całą energię wkłada w pokazanie głosem jak mu źle. To coś pośredniego między piskiem a szczekaniem. Nie do opisania. Wszyscy dookoła wiedzą kiedy idziemy na spacer z Undi. Kończy się dopiero jak puszczam go luzem w lesie, wraca już grzecznie. Próbuję różnych metod. Idę inną drogą – to samo. Staję i czekam aż skończy – nie kończy, jest coraz gorzej, bo Undi się oddala. Szarpię go lub daję jakieś komendy – robi, ale wrzask jest nadal. W końcu po różnych konsultacjach sposób znajduje Kasia od Agility. Koleżanka przyjeżdża z Undi kilka razy na „pozorowane” spacery. Idziemy kawałek, jak Amber zaczyna swój koncert, dziewczyny idą dalej a Amber natychmiast zawraca do domu i koniec spaceru. To działa! Nadal jest pobudzony, ale już nie krzyczy 🙂 Zwycięstwo! Po kolejnym roku na spacer mogę już wychodzić bez smyczy.

**************

Wreszcie wakacje! Z trzema psami nie wszędzie można pojechać, więc wybieramy gospodarstwo agroturystyczne. Okazuje się idealnym miejscem na urlop. Właścicielka sama ma 5 psów: 3 berneńczyki i 2 jamniki, więc nasze też są mile widziane. Dookoła pola, lasy, góry – raj na ziemi! Po tygodniu psy nabierają super kondycji ( kleszcze też ). Zmiana miejsca i tyle wrażeń wyszły im na dobre. Nie wyobrażam już sobie wakacji bez psa!

**************

Pamiętacie jak Amber lubi konie? Na sam widok szaleje. W naszym wakacyjnym gospodarstwie mieszkał też koń! Wreszcie Amber może zobaczyć to dziwne zwierzę z bliska, powąchać a nawet polizać. To wyraźny przełom. Już nigdy potem nie będzie źle reagował na konie. Przecież nie są takie straszne!

**************

Wieś dostarcza pieskom wielu atrakcji. Są tu różne duże zwierzęta np krowy. No i co ma zrobić biedny mały Wilczak jak spotka krowę? Nie da się pogonić, a jakoś drażni że taka duża i go ignoruje. Wszystkie zwierzęta Amberka fascynują, ale krowa ma pierwszeństwo. Amber szybko opracowuje bezpieczną strategię – trzyma się przy nich dumnie, ale na dystans 😉

**************

Jak już jesteśmy przy zwierzętach gospodarskich to opowiem Wam jak przekonałam się że Wilczaki to faktycznie psy z grupy pasterskich (tak, jednak!). Nasi gospodarze mają też stado owiec. Codziennie pasą się one trochę w innym miejscu, a my codziennie staramy się je omijać. Raz się nie udało. Puściłyśmy psy za wcześnie. Owce pokazały się nagle, zza górki i już nie było szans żeby psy odwołać. Poooszły! I tu zobaczyłyśmy jak różnie zachowują się różne rasy. Aster (dobek) upatrzył sobie jedną owcę i pędził za nią prosto przed siebie. Amber – wzorowy pies pasterski – obiegał stado dookoła i zaganiał owce razem. I tak zagonił aż do zagrody – owce na pewno dobrze wiedziały gdzie się kierować, ale Amber trzymał je w grupie. Może Wilczaki doczekają się kariery pasterskiej?

**************

Wakacje to nie tylko przyroda i spacery, to także zwiedzanie. Prawie codziennie jeździmy zwiedzać okolicę: miasteczka, ruiny, zamki, kurorty. Psiaki mają masę nowych zapachów, ciągle nowe otoczenie i super socjalizację. Do kościołów czy zabytków wchodzimy „na raty”. A jak już gdzieś usiądziemy to zaraz mamy towarzystwo – „miejscowi”, dzieciaki, kundelki. Dzięki psom łatwiej nawiązać kontakt z ludźmi i wczuć się w klimat regionu. I kto mówi, że z psami nie da się zwiedzać?

**************

Niektóre miejsca są bardzo gościnne dla psów. Taki jest np Ogród Bajek – zbiór drewnianych figurek, świątków, zwierząt bajkowych i prawdziwych – a wszystkie z drewna, gałęzi. Są tam strumyczki, oczka wodne – psiaki mogą się napić po wspinaczce na górę. Jest też wilk z drewna, z bajki o Czerwonym Kapturku. Są tam postaci z wszystkich znanych bajek, ze znanych wierszy i legend. Amberkowi najbardziej spodobała się dziupla w drzewie :)))

**************

Zaraz na początku września spotykamy się wilczakowo w Peronówce. Amber zaczyna dojrzewać i zamęcza suczki. Nie daje spokoju nawet młodym psom. Na szczęście z psami jest ciągle w dobrych układach, starszym Wilczakom poddaje się bez zastrzeżeń, z młodszymi się bawi. Jest spora grupa młodych wilczaków: Harry (Taro), Czako (Szaman), Amberka siostry, malutka Iowa. Jest też kogo zaczepiać: dobry wujek Bolton, stateczny Agar czy Iky. Wszystkich nie pamiętam 🙁  Jak zawsze spotkanie z Wilczakami to dla Amberka szalona radość i wielkie przeżycie. Z tego spotkania zapamiętałam głównie seksualną inicjację Amberka (złośliwi nazywali go demonem seksu) i wyczyny Harrego przy stole (jak duch cicho podkradał po jednym jajku ze stołu, doszedł do niezłego wyniku)

**************

W listopadzie jest wystawa w Poznaniu więc goście zjechali do nas. Na spacery to nie pora, zimno i mokro, ale posiedzieć sobie przy grzanym winie i fernecie jest całkiem fajnie. Dom się zapełnił – przyjeżdżają „wilczakowcy” i drużyna Agility z Wrocławia. Okazuje się, że zmieści się całkiem sporo osób i psów. Z miejscowych przyjechali Beowulfy, czyli Kama i Bartek z Fanysią ( i z dobrą sałatką), z zamiejscowych : Peronówka, Braterstwo, Joanka z Adrianem i ze stadkiem mieszanym: wilczakowo-białoowczarkowo-charcim. Drugie tyle przyjeżdża gości z Wrocławia (na Mistrzostwa Polski Agility). Z tego co pamiętam wszyscy poszli spać trzeźwi oprócz… Jolly 😉

**************

Dzień przed wystawą w Poznaniu jest seminarium Obedience. Jest na nim cała wilczakowa ekipa i robi duże wrażenie. Sędzia z Francji nie może się nadziwić, że Wilczaki mogą być takie opanowane i… normalne, a nie ogon pod siebie (takie widział we Francji). Po seminarium są zawody Obedience, które Amber kończy z doskonałą lokatą.

**************

Koniec listopada to pierwsze urodzinki Amberka i czas na pewne podsumowania. Na urodziny Amber dostaje miskę mięsa, a my świętujemy je tortem 🙂 Na deser dla Amberka – sesja zdjęciowa.

**************

Po roku z Amberkiem wiem, że to był trafny wybór, że to tę rasę kocham i podziwiam. Wiem że ten pies pasuje mi idealnie i nawet jego wady mi nie przeszkadzają. Trochę razem przeszliśmy, czasami było trudno, były sytuacje kiedy miałam dość, ale wiem że najgorsze już minęło. Piesek się odchował. Wiem co mnie jeszcze może czekać ( walka z Asterem o dominację, uciekanie za suczkami, bunty ), ale jakoś podołamy 🙂 Życie z Wilczakiem dostarcza tylu wrażeń i emocji, że warto!

**************

Przed Gwiazdką jedziemy na spotkanie i zawody do Hradka w Czechach. Wyjeżdżamy. Jest zimno. Ale na miejscu!!! Zabawa w strugach deszczu i przenikliwym wietrze. Wytrzymać da się tylko w kantynie, ale tam nie można z psem. Pijemy litry gorącej herbaty z rumem i próbujemy ćwiczyć. Jest kilka elementów posłuszeństwa i mały tor Agility. Okropność w taką pogodę! Brr… Amberek ładnie skacze, nie unika tuneli, ale na samym prawie początku… ucieka mi i tracimy punkty 🙁 No to tylko zabawa. Rum był pyszny 🙂

**************

Z wyjazdu do Hradka wracamy w większy gronie. Przybył nam kot:) W Peronówce mają nie tylko psy ale i koty, więc dostałam jednego kociaka. Całą drogę wyje, miauczy, piszczy i próbuje się wydostać. Potem okazuje się najmilszym kotem na świecie. Na pamiątkę wyjazdu dostaje na imię Hradek 😉

**************

Sylwester! Petardy! Strzelanina i hałasy całą noc! W pierwszego (świadomego) sylwestra wolałam Amberkowi tego wszystkiego oszczędzić. Wybieramy się więc na „psiego sylwestra”. Daleko od zgiełku miasta, wieś, pola i ulubione koleżanki. Dopiero później będę Amberka oswajać z hukiem, ze strzałami, na razie nie chcę mu robić takiej skondensowanej dawki, żeby nie miał urazu. Sylwestra spędzamy więc na zabawach z psami, spacerach itp. W nocy słychać tylko pojedyncze odległe huki – psy albo szaleją razem, albo padają ze zmęczenia – nie ma mowy żeby na coś zwróciły uwagę. Rano w Nowy Rok mamy słońce i piękną pogodę. Idziemy na spacer po polach. Pieski biegają ubrane świątecznie – z balonikami. Wtedy też powstają wilcze zdjęcia Amberka na stogu – logo Jantarowej Watahy. To był ekstra sylwester!

**************

Podobno Wilczaki lubią wodę. Słyszałam że niektóre od małego szczeniaczka pływają, a Amberka siostra Ali nawet nurkuje. Ale Amber odstaje od innych wilczaków. Do wody wchodzi niechętnie, jakby z obawą. Trochę pomoczy nogi i koniec. W pierwsze wakacje ani razu nie zamoczył się porządnie. No ale zmuszać go nie będę, chociaż trochę się zdziwiłam. Następnego lata już jest lepiej. Amber cały się zanurza! Ale właściwie dopiero jak „dobija” do 2 lat w pełni zaczyna cieszyć się wodą. Chętnie pływa po kije, szaleje w wodzie i „świruje”. To jest to!

**************

Jako szczeniak Amber zawsze bardzo lubił jeść. Lubi i karmę i mięso i smakołyki… wszystko 🙂 Nie dostaje tylko słodyczy. Taki apetyt jest pomocny przy szkoleniu, a kłopotliwy na spacerach – Amber znajdzie każdą wyrzuconą kanapkę! Moje próby oduczania go nie dały efektu. W domu Amber uczy się „kultury jedzenia”;), czyli je wtedy kiedy mu pozwolę. Ćwiczymy w ten sposób karność i opanowanie. A więc stawiam miskę, Amber leci oblizując się. Dostaje komendę waruj i czeka aż będzie pozwolenie na michę. Uczy się szybko i wogóle się nie buntuje. Na początku robię z tego cały show: najpierw sama udaję że jem z jego miski, warczę itp., potem chwilę czekam i pozwalam mu jeść. Później to już tylko przypomnienie rytuału, Amber przez parę sekund waruje. Do pełnej wersji wracamy przy specjalnych kąskach.

**************

Jeszcze o rytuałach. Mamy w domu taki zwyczaj, że czasami jak kupimy pieskom coś ekstra, Np kocią puszkę, to sadzamy je w kuchni jeden obok drugiego , w określonej kolejności (Aster, Ava, Amber) i dajemy im kąski z psiego widelca, nazywając je po imieniu. Każdy psiak grzecznie czeka na swoją kolej. Jeśli Avy nie ma (bo np sobie ucieknie) to „chłopaki” siedzą same. Wywołujemy je po imieniu, a dla żartu, na niby, podajemy też jedzenie nieobecnej Avie, mówiąc jej imię. Na hasło Ava oba odwracają głowy od jedzenia, mimo że Avy nie ma. Śmieszne te pieski :)))
**************

Wiadomo że każdy chce by jego pies wyglądał pięknie. Dlatego też zależy mi na Amberka sierści. Amber ma piękne futro zimą, od stycznia aż prawie do maja. Szkoda że wtedy jest tak mało wystaw! Zimą Amber ma piękną mocną sierść, wielką kryzę i bujny ogon. Ale tylko zimą. Jak tylko zaczną się pierwsze upalne dni – zaczyna sypać się sierść. Amber dużo czasu spędza na ogrodzie, ale nie ma rady – całe lato do jesieni Amber systematycznie „łysieje”. Ponieważ siedzi trochę w domu a trochę na zewnątrz nie gubi sierści typowo, wilczakowo, czyli szybko i na łyso ;), tylko po trochu przez pół roku. Oznacza to wiecznie „kłaki”, no i nie taki wygląd na wystawach. Z drugiej strony trudno żeby chodził z obfitym futrem jak jest 30st lub więcej! Najwyraźniej wie co robi.

**************

Właśnie zimą odbywa się jedna z nielicznych wystaw w Polsce, w Lesznie, Wystawa Championów. Już jako 15 miesięczny psiak Amber „załapał” się na tą prestiżową wystawę, samych najpiękniejszych psów, bo w błyskawicznym tempie zrobił Młodzieżowy Championat Polski. Ta wystawa jest w lutym, Amber w świetnej formie, sierści cała masa :). No i poszczęściło się! Dostał zwycięstwo rasy!

**************

Amber ma koło roku jak w domu pojawiają się dwa koty. Dotychczas zna tylko Królika więc jest to duża sensacja. Koty są młode ale mądre – nie uciekają. Pieski szybko nauczyły się że od samych kotów znacznie ciekawsze jest to co zostawiają w kuwecie 😉 Czyszczenie kuwety jest hitem sezonu zimowego. Jakoś mi to mija, pozostaje zwyczaj „mycia” kotów przy każdym spotkaniu.

**************

Święta Amber odchorował. Nie tylko zresztą on… A wszystko oczywiście przez gości 😉 No bo jak pieskom nie dać jak tyle dobrego czują! Dostają więc rybki, smakołyki, na koniec makiełki… żartuję 🙂 W każdym razie mieszanka jest niezła i pieskowe żołądki tego nie wytrzymują. Ominęły je więc pyszności w I i II Święto 🙂 Choinki Amber specjalnie nie zauważa. Niestety są już w domu koty, którym bardzo podoba się świąteczny wystrój…..

**************

Koło roku Amber i Aster zaczynają ze sobą rywalizować. Nie ma już swobodnej zabawy. Jako małe bawiły się pięknie – najchętniej w gonito – jeden uciekał z kijem a reszta go goniła. Aster od początku jako starszy narzucił czysty układ – on jest szefem a reszta jest za nim. Kilka razy musiał o tym Amberkowi przypomnieć szybkim rzutem na łopatki. Jednak generalnie Amber trzyma dystans, zna swoje miejsce, no ale czasami… można spróbować czy się nie uda zamiana ;).

**************

Próbować nigdy nie zaszkodzi – nie pamiętam w jakim to było wieku (chyba dość wcześnie) ale Amber miał manię podchodzenia do Astera miski, a Aster oczywiście tego nie cierpiał. Kiedyś oba wróciły ze spaceru, totalnie wymęczone, Aster rzucił się do miski z wodą, a Amber też chciał… nie udało się. Aster błyskawicznie skoczył i szarpnął Amberkowi ucho. Wszędzie zaraz pełno krwi, mały piszczy i wyje a ja umieram z rozpaczy. Już miałam czarną wizje zdeformowanego Wilczaka, okaleczonego, biednego inwalidy… Pojechałam do weta, ten uszko ładnie przystrzygł i zabezpieczył. Dawno już nie ma śladu… a tyle było strachu… .

**************

Z czasem psy zaczynają „próbować się” coraz częściej, w końcu spięcia są na każdym spacerze. Myślałyśmy że (jak pouczali nas treserzy) „pieski same się dogadają” niestety wyraźnie się nakręcają i jest coraz gorzej. W końcu zastosowałam taktykę wilczego stada – jak alfa jest w pobliżu to nie wolno wszczynać awantur bo wszystkim się oberwie. Wszystkie spory są od razu zduszane i… jest spokój! Czasami na siebie pomruczą ale wystarczy spojrzeć i już wiedzą że trzeba być cicho. Teraz na spacerach Amber i Aster starają się nie wchodzić sobie w drogę. W domu zawsze są kochane…

**************

Człowiek nigdy nie będzie miał takiej silnej pozycji jak inny pies. Amber oczywiście wie że jego Pani jest ważniejsza, mądrzejsza itp. 😉 ale już od szczeniaka widać wyraźnie różnicę jak traktuje mnie a jak Astera. Dla wilczastego szczeniaka pół roku starszy pies jest szefem totalnym – przed nim Amber kładzie uszka, macha nieśmiało ogonkiem, a na spacerach NIGDY ale to NIGDY, ani razu Astera nie wyprzedził!!! To było zupełnie niesamowite! Amber zawsze biegł z tyłu lub równo ale jak tylko zbliżał się do Astera zaraz zwalniał. Przede mną biegał śmiało :))) .

**************

Czasami jak jest ciepło Amber siedzi przy budzie na tarasie ale w otwartych drzwiach do pokoju. Zostawiam go tam jeśli wychodzę na krótko, albo jeśli ktoś jest w domu. Kiedyś Amber stwierdził że właściwie to jest nudno, przewrócił krzesło i… zjadł połowę :((( Rozpacz była wielka bo krzesło od kompletu a pół oparcia zniknęło. Na szczęście zostawił deskę wzmacniającą, więc jego Pani pobawiła się w tapicera. Jakoś się udało 🙂 Potem krzesła wyjeżdżały dalej a linka na której siedział została skrócona. Jednak któregoś dnia Amber zrobił rzecz niebywałą – czubkami palców (bo więcej nie sięgał) przysunął sobie dywan z 6 krzesłami i bardzo ciężkim stołem i… poprzestał na mieleniu dywanu. W efekcie dywan wyjechał na piętro nieco mniejszy niż był. .

**************
Ale wróćmy do roku 2004. Przyszedł nowy rok i przed nami nowe wyzwania. Jeszcze trochę pracy i czas zacząć zdawać egzaminy z tego co się piesek nauczył.
Kilka obserwacji ze szkolenia:
– wcześnie rozpoczęta nauka daje dobre efekty, Amber wszystkie komendy pamięta i łatwo daje się prowadzić
– bywają jednak chwile buntu – nie chce wykonać polecenia bo nie – bunt taki można łatwo pokonać stosując „przekupstwo” lub też pogłębić stosując przymus
– nauka zawsze na smakołyki, piesek trochę głodny a smakołyki oczywiście z tych najlepszych, z czasem (po roku lub więcej) udaje się rozbudzić w Amberku pasję do piłki, ćwiczy na nią chętnie ale nigdy nie będzie ona najważniejsza w jego życiu, zawsze ciekawsza może okazać się przechodząca suczka…

– Amber łatwo popada w schematy zachowań na placu ćwiczeń, Np bardzo szybko nauczył się że jak przychodzi na plac to najpierw jest czas wolny kiedy pieski biegają; dobre pół roku zabierze mi oduczenie go tego – a oduczyć muszę bo piszczy, wyje i nie chce ćwiczyć; Ale udaje się!
– aport nie jest najmocniejsza stroną Wilczaków, Amber też go nie kocha, po długich ćwiczeniach i zabawach wykonuje go poprawnie ale „w zwolnionym tempie”

– najchętniej Amberek wykonuje ćwiczenia aktywne, czyli skoki – może skakać przez wszystko i nie nudzi mu się to

– najlepsze efekty osiągamy ćwicząc często i bardzo krótko, czasem jest to kilka komend na spacerze, czasem 15 min na łące; godzina to już ostry trening po którym piesek jest totalnie wypalony
– Amber nie ma problemu z opanowaniem żadnego ćwiczenia, uczy się szybko i chętnie ale nie zawsze chce je wykonywać…

**************

Na wiosnę zaczynamy regularny kurs posłuszeństwa. Dwa miesiące solidnej pracy (po 6 godz. w tygodniu) dają rewelacyjne efekty – Amber kończy kurs z najlepszą lokatą – dostaje ocenę doskonałą i puchar. To jest nasz pierwszy sprawdzian.

**************

Latem wybieramy się na obóz do Czech. Dwa tygodnie wśród Wilczaków – to dopiero wakacje! Masa nowych znajomych, dużo, dużo ćwiczeń i… mało wakacji 😉 Wracamy do domu wykończeni ale z niezłymi rezultatami – zdane 3 egzaminy z posłuszeństwa i bieg na 20 km!

**************

Na obozie w Lazne Amber poznaje miłą suczkę Citę, z którą zaprzyjaźnia się bliżej 🙂 Bardzo się stara ale los chce inaczej – tym razem babcią nie zostaję :(((

**************

Naszym obozowym „słoneczkiem” jest Karolinka z Bydgoszczy. Dzielnie znosi nasze humory, sama będąc zawsze uśmiechnięta i pełna pomysłów. Trzyma kciuki przy kolejnych egzaminach a po obozie swoje wrażenia uwiecznia cyklem obrazków. Karolinko – dzięki za to że jesteś! Obyś też doczekała się upragnionego Wilczaka!

**************

Po powrocie do domu Amber po raz pierwszy poważnie choruje. Przemęczenie, bardzo wysokie temperatury, masa wrażeń i stresów robią swoje – przez kilka tygodni dochodzi do względnej formy.

**************

Z wiekiem zaczyna zmieniać się postawa Amberka do innych psów. Suczki zawsze są kochane, ale z psami już się nie przyjaźni. Przeważnie nie szuka konfliktów ale też nikomu nie schodzi z drogi. No piesek dorósł – trzeba być czujnym!

**************

Psy w jednym stadzie bardzo się naśladują. Koleżanki psy tak samo chrapią i przebierają we śnie łapami. Nasze psy identycznie układają się na plecach. Brzuszek do góry, łapki wyciągnięte, są strasznie słodkie i… dobrze o tym wiedzą! 🙂 Zawsze jednym okiem zerkają czy są podziwiane…

**************

Wrzesień to znowu kilka wystaw i spotkanie w Peronówce. Mimo że teraz już dorosły, prawie dwuletni pies, Amber nadal nie ma konfliktów z innymi Wilczakami. Na spotkaniu ważne wydarzenie – bonitacja. Amberek został zmierzony, obejrzany, sprawdzony – werdykt – P1 – doskonały ze wzorcem!!!

**************

Ten rok upłynął nam zdecydowanie pod znakiem szkolenia. W listopadzie Amber bierze udział w zawodach Obedience i zalicza klasę zerową na ocenę doskonałą!

**************

Listopad to też drugie spotkanie w Poznaniu. Jak zwykle mamy sporo gości, tym razem odwiedzamy wilczy park w Stobnicy. Wieczorem jest dużo czasu na pogawędki ale nie do późna, bo jutro rano przecież zawody!

**************

Pod koniec listopada Amber ma drugie urodziny. Jakże się zmienił! Zniknął już ten mały chudy piesek, na długich cienkich nóżkach. Teraz to już kawał psa – zmężniał i rozrósł się. A myślałam że nigdy się tego nie doczekam! 😉

**************

Od czasu jak Amber skończył 1,5 roku i jak badanie stawów biodrowych upewniło mnie o jego zdrowiu – zaczęliśmy ćwiczyć biegi. Początkowo po kilka kilometrów, z czasem średnio po 20km. Amber uwielbia to bieganie! Jak przyjeżdżamy na pole zaczyna szaleć w aucie i piszczeć – już się wyrywa do biegania. 10km to mała rozgrzewka. Docelowo pierwszy egzamin to 40km. Jest co ćwiczyć 😉

**************

W wieku dwóch lat elementy posłuszeństwa ma już Amberek dobrze opanowane. Teraz można pobawić się w sztuczki. Za smakołyki Amber szybko uczy się podawać smycz, kapcie czy butelkę z wodą. Umie też robić podskoki w miejscu lub obracać się dokoła :)))

**************

Pierwsze starcie z psem – może nie byłoby groźnie ale wygląda nieciekawie. Amber doskakuje mu do karku i zaczynają się szamotać. Jak dobiegam zaraz puszcza. Oj żałował tego wybryku…

**************

Pod koniec roku z domu „wymeldowuje się” Ava. Najpierw kilka razy ucieka, potem na dobre zmienia lokum. Pieski specjalnie nie zauważają jej braku, tylko jak widzą ją przez okno to tak żałośnie piszczą… zostały nam same chłopaki.

**************

Amber uwielbia wyglądać przez okno 🙂 Czy jest w domu czy w aucie zawsze ciekawy jest tego co dzieje się na zewnątrz. Nie tylko on to lubi, Aster ma „zarezerwowane” okno w korytarzu i Amberkowi nie wolno tam patrzeć 😉 Zostaje więc mu okno w kuchni. Ma nawet swoją poduszkę na parapecie (na spółkę z kotami) na której opiera się wyglądając przez okno! Przecież sam parapet jest za twardy ;))) Przechodzących ludzi bacznie obserwuje, szczeka gdy podchodzą do furtki. Na większość psów pomrukuje, szczeka na te co biegają. Amberek nauczył się reagować na hasło „Kto idzie?!” Pędzi wtedy szczekając do okna w kuchni i patrzy o co chodziło ;)))

**************

Wilczaki to takie dziwne psy co zwykle jak coś je zdenerwuje, jak zobaczą coś niepokojącego to – fukają! Tak to nazywam. Wydają takie dziwne dźwięki, wyrzucanie powietrza nosem, co brzmi jak „fuu fuu” 🙂 Nie spotkałam tego u żadnych innych psów. Podskakują mi przy tym boki, tak że czasami nic nie słychać a wiadomo już że pieska coś zaniepokoiło. Fukanie zwykle poprzedza też szczekanie, Amber jakby musiał trochę „rozkręcić się” żeby dobrze szczekać.

**************

Właśnie – szczekanie! Generalnie Wilczaki szczekają mało. Dla jednych to ich wielka zaleta – wielu ludzi nie lubi hałaśliwych psów, dla innych – kłopot. No bo jak zaliczyć egzaminy z obrony gdy pies nie szczeka? Zawsze straci się sporo punktów na tym w sumie prostym ćwiczeniu 🙁 Zresztą co to za pies co nie szczeka? 😉
Amber jest teraz wyjątkowo rozszczekanym Wilczakiem. Szczeka oczywiście na dzwonek do drzwi, szczeka na przechodzących koło auta, na ludzi i psy za płotem, to normalka, ale szczeka też na komendę i (jak Belg;) przy wykonywaniu ćwiczeń, przy szybkim siadzie przy nodze, szczeka na piłkę, jak się cieszy… Dobrze już kończę bo pomyślicie że on szczeka cały czas 😉 Tak oczywiście nie jest!
Naukę szczekania na komendę zaczęliśmy bardzo wcześnie. Tak jest najłatwiej. Pokazywałam Amberkowi jakiś wyjątkowy smakołyk i… nie mógł go dosięgnąć 🙂 Denerwował się i szczekał. Wtedy padała komenda, jeszcze ze dwa szczeknięcia i jedzonko do pyszczka. Szybko nauczył się szczekać na komendę, już w wieku 5 miesięcy zadziwiliśmy tym jego Hodowców 🙂 Teraz uczy się dłużej oszczekiwać pozoranta, ale zawsze już szczekanie pozytywnie mu się kojarzy…

**************

Amber jest nie tylko moim psem, moim spełnionym wilczym marzeniem, jest też codziennym towarzyszem i najlepszym przyjacielem. Jest mi bardzo bliski i on też tę bliskość czuje i odwzajemnia. Wszędzie chodzimy razem, czasami nawet jeszcze do pracy zajrzy 😉 Rozumiemy się w każdej sytuacji, wystarczy jedno spojrzenie. Oczywiście to wszystko przychodzi powoli. Z małym psem jest bardzo ograniczony kontakt, długo uczyliśmy się wspólnego języka, dużo czasu spędziliśmy na wspólnych zabawach i na ćwiczeniach. Szkolenie dało nam bardzo wiele – chęć współpracy, nawyk posłuszeństwa, pozwoliło wzmocnić właściwą hierarchię. No i jest to fantastyczny sposób na spędzenie czasu z psem. Szkolenie skupia uwagę psa na przewodniku i daje mu sposobność pozytywnego rozładowania energii.
Miało być o kontakcie a wyszło o szkoleniu 😉 Ale to się bardzo zazębia 🙂 Żałujcie jeśli nie szkolicie swoich psów! Wiele tracicie!

**************

Nasze psy zawsze biegną sobie na ratunek. Wiadomo że wspólnie stawiają czoło innym psom, albo że razem lecą wąchać i sprawdzać każdy kąt, jednak ostatnio mieliśmy zupełnie dziwne zdarzenie. Jest marzec, zaczyna się robić ciepło. Poszliśmy całą rodziną na spacer nad jezioro. Amber biegał jak głupi 😉 i zrobiło mu się gorąco. Jednak uparcie nie chciał się porządnie zamoczyć. Trochę mu więc pomogłam zeskoczyć z małego pomostu do wody. Zaczął pływać ale nie płynął do brzegu tylko chciał wyskoczyć na pomost ( co mu się nie udawało z wody). Poszliśmy więc w stronę brzegu żeby za nami przypłynął. Jak Aster (dobek) zobaczył że się oddalamy i zostawiamy Amberka samego… skoczył mu na pomoc z pomostu do wody! Zaczęły razem płynąć do brzegu. Za chwilę były już koło nas. To było niesamowite! Tym bardziej że Aster też nie szaleje za wodą, a takich skoków nie robił nigdy…

**************

Po dłuższej przerwie znowu zaczęłam Amberka zabierać do autobusu i tramwaju. Jeździliśmy jak był mały, żeby go trochę nauczyć i żeby nie bał się życia w mieście. Wtedy, rok, półtora temu, Amber dość się denerwował i piszczał trochę. Teraz jest już DUŻO lepiej! Amber w autobusie kładzie się lub siedzi w kącie i nic nie piszczy. Lubi być blisko drzwi i patrzeć cały czas przez szybę w drzwiach. Dzielnie znosi „Jaki ładny piesek!” i klepanie po głowie 🙂 Jechał już nawet ze mną w totalnym tłoku i też było ok. Jedyna rzecz której jeszcze nie lubi to „sapanie” podjeżdżającego autobusu. Czasami Amber jeździ też całkiem innymi pojazdami… 😉

**************

Pod koniec marca Amber zawarł „bliższą znajomość” z suczką z Katowic Pegi Hlas divociny. Razem szaleli cały weekend, Amberek był jej wierny i nie odstępował na krok. Zobaczymy czy coś z tego będzie…

**************

Wielkanoc – to wolne od pracy, dużo spania i jedzenia i dużo czasu na spacery. Zrobiliśmy więc wiele godzin spacerów w te parę wolnych dni 🙂 Ostatnio mało spacerowaliśmy bo ciągle były jakieś wyjazdy… A więc świetna okazja sprawdzić reakcję Amberka po przerwie na inne psy i na… moje komendy 😉 Byłam bardzo miłe zaskoczona. Amber trzymał się cały czas dość blisko, nie „znalazł” żadnego smrodka i najważniejsze – za każdym razem dawał odwołać się od innych psów!!! To wielki prezent dla mnie od Amberka-Zajączka 😉 Tym bardziej że ostatnio rozleniwiliśmy się trochę i zimą mało ćwiczymy… Amber był jednak na spacerach super! Przychodził na każde zawołanie i nikogo nie chciał zjeść ;))) Swobodnie biegał też koło kucyka, ani razu na niego nie szczekając. Na koniec spaceru w niedzielę miał nagrodę – pierwszy raz powąchał kuca pod ogonem :)))

**************

Dzisiaj razem oglądaliśmy cały film 🙂 Pisałam już że Amber widzi obrazy w TV ale tego jeszcze nie było żeby oglądał cały film! Było bardzo ciekawie – o psach, zaprzęgach, wyścigach – Amber podnosił się i fukał jak pokazywali psy, a zerkał tylko jak „nic się nie działo”. Całe dwie godziny ze wzrokiem w ekranie! Trochę się denerwował jak psy „biegły na niego”, leciał wtedy do telewizora i szczekał na nie 🙂 Mocno też reagował na zbliżenia psich głów. Film oglądany razem jest znacznie ciekawszy ;)))

**************

Ostatnio Amberek pokochał kije 🙂 Znosi je na ogród, na ogrodzie kładzie się na plecach i je przeżuwa 😉 Szaleje z radości jeśli ktoś chce się z nim „przeciągać” lub rzucać. Wieczorem wychodzimy na spacery tylko na smyczy. Idziemy sobie brzegiem lasku. Amber nie lubi się nudzić więc wymyślił nową atrakcję. „Wycina” krzaki po drodze :))) Wystarczy na moment się zatrzymać a Amberowaty znajduje szybko największą suchą gałąź i próbuje ją unicestwić: łamie, szarpie, wyrywa… Jakaś żądza zniszczenia się odezwała czy co? 😉 Nigdy nie robi tego w dzień na spacerze, tylko zawsze wieczorem na smyczy. Wykarczował już kawał pobocza, niektóre kije miały po 2-3 metry. Teraz tylko zbierać chrust…

**************

Zadziwiająca jest u wilczaków zdolność dostosowania się do sytuacji. Amber jest bardzo aktywny, zawsze czeka na spacer czy wyjazdy, jak wiele innych psów może biegać godzinami. Jednak jeśli wymaga tego sytuacja może po prostu nic nie robić… Miałam tego przykład (jeden z wielu) niedawno. Na dwa tygodnie przed Świętami koszmarnie się rozchorowałam: gorączka, dreszcze, nie miałam siły przez prawie tydzień wstać z łóżka. Myślałam że Amber będzie wariował z nudów, nie wychodził wcale na spacery, nawet załatwiał się na ogrodzie. Myślałam że będzie wolał siedzieć „na górze” czyli z resztą rodziny albo na ogrodzie – ale jednak nie. Amberek przez cały ten tydzień twardo leżał przy moim łóżku, tylko siusianie i znowu do pokoju 🙂 Tyle dni NIC NIE ROBIŁ! Leżał, spał, patrzył przez okno… tylko czasami czułam ciepły język na czole 😉 To jest jedna z piękniejszych cech tej rasy – robią to co im się zaproponuje – jest czas to jest zabawa a nie to spanie 🙂

**************

Na początku lipca gościliśmy przez dwa tygodnie Amberkowego synka – Amona Silesian Wolf. Amber był raczej nieszczęśliwy z tego powodu. Mały pies to dla starszego utrapienie – ciągle przeszkadza, nie daje spokoju, zaczepia… Amber warczał i uciekał od małego. Jednak z dnia na dzień przekonywał się po trochu, pod koniec byli już w całkiem dobrej komitywie 🙂

**************

Lato spędziliśmy pracowicie – sporo zawodów z posłuszeństwa (kiedyś trzeba zacząć sprawdzać co się umie;), był też jeden egzamin w Czechach i dwa biegi wytrzymałościowe. To lato to nasza wielka nagroda za trzy lata systematycznej nauki. Na zawodach z Obedience (w Ryczywole) Amber pokazał na co go stać przy naprawdę świetnej formie i w silnej stawce zajął drugie miejsce na podium. Niedługo potem na zawodach wilczakowych w Peronówce zdystansowaliśmy innych zawodników i Amber był pierwszy! Na małych zawodach z Obedience w Antoninku stawka nie była już taka mocna, a i forma już nie ta, ale w swojej klasie Amber okazał się najlepszy i znowu stanął na podium – na 1 miejscu!
Nasze pojawianie się na zawodach (Wilczaka) to rzadkie zdarzenie w Polsce. Pierwszym Wilczakiem aktywnym i to na najwyższym poziomie była Irma z Wrocławia, która biegała w Agility. Teraz my próbujemy w Obedience 🙂 Miłe jest to, że Wilczaki zaczynają być rozpoznawane i zaczynają się kojarzyć pozytywnie :)))

**************

Od września podjęliśmy nowe wyzwanie – próbę pracy z dziećmi niepełnosprawnymi. Zdecydowałam się na to bo znam fantastyczny stosunek Amberka do dzieci, jego reakcje są dla mnie czytelne i przewidywalne. Po trzech miesiącach zajęć mam już pewne obserwacje, mam też znacznie większą wiedzę na ten temat i zdecydowałam, że Amber nie będzie uczestniczył w regularnych zajęciach z dziećmi.
Przede wszystkim nie został do tego przygotowany, stresują go pomieszczenia szkolne i nie czuje się swobodnie, nie czerpie z zajęć całej radości, a ta praca powinna być dla psa przyjemnością. Praca z dziećmi to też wielki stres i tylko kształtowanie od początku pozwoliłoby go zmniejszyć. Każdy pies spala się przy dzieciach, a przy dzieciach chorych znacznie szybciej. Do samego zachowania Amberka nie mogę mieć uwag – jest delikatny, uważny przy dzieciach, chętnie z nimi przebywa i współpracuje. Mamy też spore dokonania – jedno z największych – dziewczynka która mówi tylko dwa – trzy słowa pokochała Amberka i nauczyła się mówić jego imię! Wilczaki potrafią nawiązać niesamowity kontakt z dziećmi, są opiekuńcze i delikatne i myślę że powinno się to wykorzystać z psem prowadzonym od małego.

**************

W listopadzie znowu mieliśmy możliwość obserwować kontakty Amberka z wilczakowym szczeniaczkiem. Tym razem maleństwo przyjechało do nas na dobre, a jest to suczka BETI Wilk z Polskiego Dworu. Amber uciekał tylko przez trzy dni 😉 Potem został totalnie omotany przez małą kokietkę i zaczął się nowy rozdział w życiu Amberka – życie we dwoje 🙂 Nie wiem czy to płeć sprawiła, czy przy drugim szczeniaku samo poszło łatwiej ale porozumienie nawiązało się błyskawicznie. A może Amber wyczuł że Beti u nas zostanie i stwierdził, że z babą nie będzie walczyć?…

**************

Życie we dwoje – to już całkiem inna sprawa. Okazało się że małej suni „trzeba” bronić i w miarę poprawne dotąd układy z psami zaczęły się zaostrzać. Nie jest jednak bardzo źle, praca nad tym problemem daje już dobre efekty. We dwoje można super się zabawić, wreszcie jest kogo gonić, zagryzać i zaczepiać. Amber biega i dokazuje z Beti jak szczeniak! Pięknie można obserwować jak uczy ją zabaw, pokazuje piłeczki, sznury i zachęca do zabawy. Życie jest znacznie ciekawsze!

**************

Następny pies w domu to jednak nie tylko przyjemności. Trzeba podzielić się z nim czasem i uwagą „pańci”. Są dni, że Amber ma „chandrę” i chodzi smutny, zabieram go wtedy samego na długi spacer i tłumaczę, że nadal go kocham tak samo…

**************

Kolejne urodziny – TRZECIE!!! Mój pies jest już mądry i dojrzały. Maturę zdał w trybie przyspieszonym, doczekał się potomstwa i wyrósł na nieprzeciętnego psa. Oczywiście zawsze będzie moim „małym Pusiem”, moim wyśnionym psem i przyjacielem. Przyszedł do mnie nagle jak w bajce i odmienił moje życie.
Czego i Wam wszystkim życzę… Długie miesiące przyzwyczajania i uczenia dały w końcu dobre efekty: teraz mogę bez obaw zostawić Amberka w domu czy w aucie samego, wiem że nic nie zniszczy. Może też długo biegać sam po ogrodzie, bardzo rzadko przypomina sobie że kiedyś „tu się kopało” 🙂

**************

Jeśli kochasz Wilczaki musisz też pokochać ich sierść. Amber sypie futrem przez prawie cały rok: latem (bo gorąco), jesienią (bo zmienia), zimą (bo co to za zima bez mrozu!) i wiosną (bo znowu zmienia). Szkoda że z psich włosów nie robi się swetrów… miałabym ich sporo!

**************

Amber im jest starszy tym większym jest pieszczochem 🙂 Nadstawia łepek do głaskania, kładzie na kolanach. Uwielbia drapanie po szyi i nad ogonem. Cały się wtedy pręży z rozkoszy, przymyka oczka i już piesek jest sprzedany…

**************

Wspólne spacery to okazja do nauki i zabawy. Można wytropić ukrytą piłeczkę, pobiegać za kijem czy znaleźć schowaną… Panią 😉 Można poskakać przez barierki lub pobawić się z psami. Ach jak piesek czeka na te spacery!

**************

Koniec roku jest ciężki i smutny. Zegnamy kotka Omarka i Króliczka :((( Kotek przypłacił życiem ciekawość świata – uderzyło go auto. Króliczek dożył ponad 7 lat i umarł po chorobie. Amber bardzo przeżywa śmierć Królika. Od małego wychowywane w jednym pokoju – teraz pustka i cisza. Idziemy z Amberkiem Króliczka pochować – zakopać w lesie. Amber cały wieczór jest smutny i nieswój, na koniec zaczyna z nerwów wymiotować. Jak to zwierzątko wszystko przeżywa!

**************

Jako młody psiak Amber nie miał zbytnio kontaktów z dziećmi. Trochę obawiałam się jak zachowa się w nowej sytuacji. Zdał jednak ten test na piątkę! Okazało się że do dzieci (no nie takich całkiem malutkich) ma dużo cierpliwości, że chętnie ich słucha i bawi się z nimi. Pozwala im na dużo i wyraźnie lubi ich towarzystwo 🙂

**************

Kolejne Swięta i znowu okazja do rozpuszczania psa! Goście nie mają umiaru i karmią Amberka samymi frykasami. O jedzeniu karmy już nie ma mowy… Ale kilka dni głodówki i wszystko wraca do normy 🙂

**************

Drugi Sylwester znowu całkiem „psi”. Letniskowy domek swoją temperaturą skłania nas do jak największego „zbliżenia”. Układamy się wszyscy przed kominkiem – teraz jest już w miarę ciepło. Amber nie wierzy w swoje szczęście – razem w łóżku?!?

**************

Na początku roku 2005 w Peronówce pojawiły się szczeniaki. Pojechaliśmy z Amberkiem je odwiedzić. Jednak dla niego nie była to żadna przyjemność. Przed szczeniakami uciekał – nie chciał mieć z nimi nic wspólnego. Robił przerażoną minę i… już go nie było. Ciekawe jak zareagowałby na swoje maluszki?

**************

Minęło pół roku jak działa Amberka strona internetowa – Jantarowa Wataha. Codziennie odwiedzają nas czytelnicy – stali i nowi. Mamy gości ze wszystkich kontynentów, najwięcej jednak oczywiście z Polski 🙂
Dziękujemy wszystkim za odwiedzanie nas! Mam nadzieję że dostarczamy Wam trochę rozrywki!